życie wyrazisty sen przypomina
w nim nasze dni jak barwne liście
czasem za mgłą i wiatr je smaga
czasem cudowną aurą zabłysną
jesteśmy aktorami na małej scenie
los reżyserem a czas dyrygentem
każda chwila jest snem rzeźbiona
rozpływa się nagle i nie wraca więcej
w pustkę spieszymy nieszczęścia cienie
gonione ambicją po trupach przyjaźni
i tak kres drogi wspólny dla wszystkich
w sennych rojeniach przyjdzie ostatni
żyjemy jak wiersz w połowie spisany
z każdym dniem nowy wers powstaje
frunie raptem żywot jako barwny liść
z drzewa fantazji nim nadejdzie ranek