Zapytałem po cichu jesień pełną zalet,
w zjawiskowe kolory co liście ozdabia,
czy wenę ofiaruje kształtując doznania
i za serce obejmie w miłości skrywanej.
Otuleni uczuciem na ławce ukradkiem;
pocałunki uległe wciąż księżyc nastraja,
podpowiadasz wersety i niknie obawa,
że elegia przemilczeń jedynie powstanie.
Uśmiechnęła się jesień wachlarzem uroku,
opiekuńcza kochanka samotnych poetów;
w życzliwości przybywa i odchodzi znowu.
Starannie zapisałem melodię z koncertu;
wszelkie słowa utkałem wedle weny głosu,
donośnie dzisiaj śpiewa: czułości podziękuj.