W zwadzie byli już od dawna
mucha Wanda i chrząszcz Edek
ona chciała seksu z rana
on nastroje miewał zmienne
On romantyk z urodzenia
ona jakby z innej gliny
jej daleka jest pruderia
jego zmysły nagle prysły
I nie stoi równo z werwą
tylko jakby znów oklapło
ich uczucie dróżką ślepą
zostawiło blade światło
Nagle pomysł na przymierze
seksiworker z ogłoszenia
on zamiary ma czytelne
aby w jednym chórze śpiewać
Sprawa nieco tajemnicza
czy do muchy czy do chrząszcza
wszyscy byli po dwóch drinkach
więc zabawa jest gorąca
Nieco chyba przedobrzyli
lecząc swoje erozwady
nagle słychać głos policji
seksiworker został ranny
Do morału szybko przejdę
gdy pokusa duszą szarga
wybierz zawsze białą ścieżkę
i podążaj w stronę światła