Przeszli raptem blisko siebie
i z uśmiechem przędą miłość.
Ona chciała duszy wiernej,
on pod oko mądrość wcisnąć.
Zachwyceni współistnieniem,
w słowach wielcy oratorzy.
Ona bardziej coś sepleni,
on za szóstym piwem goni.
W życiu nader są spełnieni,
gdyż pieniążki z nieba lecą.
Ona rodzi bezmiar dzieci,
on namaszcza białą kreską.
Nagle jakby piorun wleciał
przez bogate życia okno.
Ona pragnie zabić kryształ,
on kratami szarpie szorstko.