Cztery palce to za mało,
jedna noga, dziwne wielce;
z dużym strachem ludzie patrzą
by w człowieku dojrzeć serce.
Nie powrócą dawne czasy,
inność skradła cudne skrzydła
i jak kamień krążę marny
gdzieś rzucony w szpony życia.
Jestem inny- tak przyznaję,
inny- a więc może gorszy;
bez ustanku patrzysz na mnie
lub odwracasz cicho oczy.
Niepotrzebna jest mi troska,
zbędne twoje pocieszanie;
wszyscy chcemy tylko poznać
swe odbicia- te lustrzane.