barowe światło mętnie
odbija się od bezpruderyjnych luster
siedzimy przyklejeni do stołów
rozpaczliwie szukając ścieżek
prowadzących do ocalenia od wczoraj
od dzisiaj
życia
sfałszowana rzeczywistość
spada niczym deszcz na marzenia
możemy swobodnie odetchnąć
na nowo w barwnej bańce
w ekstazie
jedynie światło w domowym korytarzu
z uśmiechem migocze witaj
zawsze do jutra
do potem