naciągają na mnie słowa
niczym za ciasne ubranie
nierówny szorstki materiał
krępuje swobodne ruchy
upychają opinie w rękawy
by pasowały do ich wizji
mówią: tak będzie lepiej
choć czuję pękające szwy
za każdym ściskającym wzorem
blaknie moje niedopasowanie
jak zatrzaśnięte z hukiem drzwi
do ostatniego azylu- bycia sobą