kup mi czołg w Biedronce
z bezterminowym sernikiem
i metką „promocja” na twarz
nikt już nie mówi „żegnaj broni”
wszyscy wycierają buty
o cudze marzenia
zerknij na regał z papierowymi sumieniami
bez daty ważności
sprzedawca milczy pakując je do toreb
obok kawy i czerstwego chleba
jakby wstyd przykryty warstwą taśmy
mógł zniknąć
kup mi czołg mam ochotę na pancerne wrażenia
choć wystarczą wyścigowe wózki na parkingu
kluczyki brzęczące jak ordery za przecenę
złapmy zniżkę na grzechy dnia codziennego
i wrzućmy do bagażnika
zaraz za potłuczoną przyzwoitością
po drodze wycisz telewizor do szeptu
wszystko gra
wyrzućmy resztki złudzeń
zawsze gotowe do recyklingu
jak plastikowe emocje na wyprzedaży
w końcu przestań się martwić
skoro cały ten dobrobyt mieści się
w reklamówce z kolorowym logo
to i wojna i pokój przeczekają w kolejce
z ulgowym biletem sumienia w promocji