Kategorie
Post

dzień

między bramą a kioskiem
bezdomny pluje na chodnik
tam gdzie kot śpi –
wiatr układa mu wąsy

pośpiech łamie obcasy
sznurówki pękają we łzach
ktoś trzaska drzwiami
tramwaj sapie za rogiem

kolejny dzień udaje coś więcej
niż tylko część mechanicznego przemijania –
aż kapie z niego naoliwiona obojętność

widzisz
niebo znów zapomniało słońca
a śmietnik jęknął wiosną