rok odchodzi jak szelest opadłych liści
z każdym dniem bliżej dna w klepsydrze
oddechy cięższe spojrzenia bardziej zamglone
czas nie pyta czy chcemy go zatrzymać
kalendarz kruszy się pod dotykiem dłoni
każda kartka niczym cień drżący w milczeniu
to wszystko jest tylko chwilą
która rozpływa się jak światło na wodzie
z każdą minutą godziną ―
kolejnym westchnieniem