miłość to paragon za duży na portfel
zgięty wciśnięty obok kart lojalnościowych
przytula się do drożdżówki z orzechami
w kolejce do życia trafia się każdemu
czasem jak wygrana czasem jak błąd systemu
czytnik zatrzymuje się na chwilę jakby nie dowierzał
przeglądasz uczucia wyschnięte jak liście w starej książce
włączasz filtr „czarno-białe” żeby mniej bolało
bo kolory czasem świecą zbyt mocno
miłość leży na dnie koszyka – między
siniakiem na jabłku a zerwaną rączką od reklamówki
wracasz do domu rozpakowujesz życie
i znów jest – choć nikt jej nie wkładał