nasypało po kolana – bez konsultacji społecznych
śnieg przywalił miasto jak nieoczekiwany deadline
koce w gotowości bojowej
herbata z wczoraj – lukier na apatii
na przystanku fauna zimowa:
ludzie pingwiny z kapturami po nos
dzieciarnia wydziera się jak megafon
rysują palcem na szybach
„kocham” i wulgaryzmy
facet z trzeciego piętra wychodzi na balkon
krzyczy: „zima zrobi z nas influencerów każdy selfie w zaspie”
śnieg udaje neutralność – klasyczny pasywny agresor
na chodniku kobieta goni czapkę jak marzenie
facet z psem rzuca ciche przekleństwa na los i smycz
puchowa kurtka – niby z reklamy a grzeje jak karton
grudniowy performance:
lśniące ścieżki na horyzoncie
wszędzie białe
a w środku my –
codzienność w wersji beta pełna błędów
i zawsze bez happy endu