rozmowa dwóch much na szybie
jedna twierdzi że nie ma wyjścia
druga nie widzi świata za szkłem
tylko pustkę nieodbijającą twarzy
na podłodze ślady butów
marne życie wydeptane z brudu
cofanie się nie jest opcją
choć drzwi otwarte jak ramiona
nigdy nie wiedzą kogo objąć
w kuchni sól zbiera się w grudki
powiedziałaś że to łzy ziemi
ale ziemia nie płacze –
ludzie to robią za nią
ich ręce pękają zmęczone światem
na sznurku wisi pranie
jakby chciało nauczyć się fruwać
pod wiatr zawsze wiejący pytaniami
a odpowiedzi chowają się
za starymi ręcznikami
w rogu pokoju pajęczyna pełna marzeń
złapała czas niezdolny do ucieczki
nikt go nie zauważył –
życie to zaplątana sieć
aż sama się zrywa
zostawiając nici w pustych dłoniach