chleb leży na desce
pokrojony w równe kręgi
(nawet okruchy milczą)
modlitwa wisi nad talerzem
woda w dzbanku połyskuje
światło przecieka do wnętrza –
na ścianie maluje hieroglify
znaczy cienie przy stole
za oknem wicher
nasłuchuje zdrowasiek
liczonych szybko na palcach
matka zaczyna wciąż od nowa –
diabeł przekłada paciorki
gaszę lampę
a pokój nie ciemnieje
światło zostawiono
jak szept w tabernakulum