Nie nauczyłem wiązać krawata.
Zawsze nosił bluzy
mówił że woli swobodę.
Nie powiedziałem jak jest
kiedy coś się kończy
i trzeba udawać
że to początek.
Nie pokazałem
gdzie pękają mężczyźni
bo sam nie znałem
tego miejsca.
Czasem pytał o Boga
odpowiadałem nie wiem
jakbym się bał
zarazić wątpliwością.
Zbudował siebie
z rzeczy których nie dałem.
To chyba najtrudniejsze
w byciu ojcem.
Teraz patrzę
jak zawiązuje krawat
własnemu synowi.
I robi to lepiej
niż ja kiedykolwiek.