rano potknąłem się o but
ten szary
zawsze leżał przy kredensie
miała takie nogi–
wszystko jej pasowało
nawet gdy puchły od ciepła
zrobiłem jajko na miękko
i dopiero przy stole
zorientowałem się
że postawiłem dwa talerze
kwiaty zwiędły
a w pokoju dalej
pachnie goździkami z ogrodu
chciałem dziś wyjść na spacer
ale przypomniałem sobie
przecież
nikt nie podniesie słuchawki
jeśli coś się stanie
więc usiadłem w fotelu
tym skrzypiącym przy biodrze
i udawałem że czytam
choć niczego nie widzę
odkąd odeszła