kochają się
więc poranek
zaprasza słowiki
zatrzymuje deszcz w pół kropli
zamyka ulice przed hałasem
idą obok siebie
a ziemia nie protestuje
przed podwójnym ciężarem
przeciwnie — ugina się lekko
jakby chciała ich nieco unieść
wiedzą o sobie tyle
ile zdążył powiedzieć uśmiech
i jedno niechcące milczenie
ona nie zna jego dzieciństwa
on nie widział jej w chorobie
jednak trzymają się za ręce
jakby podpisali traktat
dziwne
grawitacja działa
czas się nie zatrzymał
chociaż wszystko jest trochę
nie z tego świata