wszedł
choć drzwi były zamknięte
nie zapukał –
przecież nie musi
przewrócił rachunki
poruszył firankę
i na chwilę zrobił ze mnie chłopca
który biegnie bez celu
nie pachniał niczym
ale zostawił zapach
taki bez nazwy
lecz drapiący w środku
nie pytałem skąd przybywa
bo są goście
ale i tak nie zostają na noc