na zdjęciu dziecko
łamie powietrze kijem jakby mieczem bez przekroju
światło rozprasza się niczym wspomnienie w zimnej wodzie
w szufladzie — samogłoski bez śrub
w kieszeni kapsel-księżyc
odbija słońce na dnie
gdy próbujesz nazwać cienie własnych dłoni
plac zabaw oddycha rdzą
wata cukrowa topnieje w gardle
i te
obrazki z gumowych historyjek
kolorowe jak pierwsze porno
na trzynastocalowym kineskopie
czas ściekał po zgiętym łokciu
teraz krople są cięższe
i nie ma już tej wiary
że zmieścisz cały błąd
w jednej kropli atramentu