człowiek siedzi na ostatnim brzegu
między słowem „być” a „mieć”
zasypanym zakurzonymi rozmowami
połknął zegarek ojca
nie by zdążyć
lecz wiedzieć co mu tyka
w lustrze nie widzi siebie
tylko szkło
które od lat nie pęka
czasem dotyka ramion
jakby chciał siebie przeprosić
za to że je nosi
światło – też jest narzędziem
ale nie zawsze rozświetla
gdy milczy – robi to precyzyjnie
jak chirurg
przed pierwszym cięciem