czuję aromat chleba
który matka wyjmowała z pieca
i ręce ojca
pachnące dymem i lasem
pamiętam próg
z którego skakałem w świat
i wracałem
kiedy bolały kolana i serce
w starym domu
stół zawsze czekał
nawet gdy wracałem później niż obiecałem
w starym domu
nikt nie pytał
czemu drży spojrzenie
dziś tamten dom jest tylko we mnie
ściany stoją z zamkniętymi oczami
a drzwi skrzypią do nikogo
czasem
widzę matkę przy oknie
i ojca
opartego o furtkę
jakby wychodzili na chwilę
jakby mieli znowu
zawołać mnie
po imieniu