budzę się
twarzą w pustym kubku po kawie
i myślą
znowu przeżyłem noc przez pomyłkę
radio wrzeszczy
dziś będzie lepiej niż wczoraj
ale w radiu zawsze kłamią
głosem uśmiechniętej kobiety
której nie ma nawet w google
wciągam spodnie pamiętające
lepsze wersje mnie
i wychodzę — nie tam gdzie chcę
tylko tam gdzie muszę
kasjerka w żabce mówi dzień dobry
jednak wyczuwam prowokację
mam alergię
na poranki
na ludzi
na siebie z rana
i na wszystko
co jeszcze próbuje
podawać mi rękę