Kategorie
Post

modlitwa do tej co zabiła

urodziła mnie między zlewem a piątą rano
z mlekiem kwaśnym od cudzych snów
w ustach miała śrubki
z których składała słowo „kocham”

jej ciało było wykresem strat
każda blizna miała moje imię
a ja dorastałem w cieniu
jak broń ukryta w szufladzie

matka nie mówiła: żyj
mówiła: nie płacz, bo usłyszą
nie bój się, bo przyjdą
nie krzycz, bo zostaniesz

przyszywała mi dzień do skóry
żebym nie spadł
jak jej nadzieje

gdy odchodziłem –
nie całowała
tylko spluwała w ziemię
żeby mnie oddać czystego

i tylko raz
złamała głos
jak zapałkę:

ty i tak umrzesz pierwszy