mam w domu atlas świata
wydanie sprzed dwudziestu lat
są w nim państwa
których już nie ma
rzeki zmieniające bieg
i góry o milimetr niższe
od mierzonych przez satelity
czasem go otwieram
aby pomarzyć
palcem śledzę granice
jakby były pewniejsze
niż linie na dłoni
w jednej chwili
mogę przejść z albańskich plaż
na stepy mongolii
bez paszportu
bez lęku
że ziemia mnie nie przyjmie
świat w tym atlasie
jest spokojny
nie wybucha
nie głoduje
nie ucieka na pontonach
nawet wojna
ma kształt spokojnej zieleni
papier cierpliwie znosi
wszystkie decyzje bogów i ludzi
skrywa
nasze niezagojone blizny