„Nie jesteśmy jedną osobowością, lecz całym tłumem w jednej skórze”
Wirginia Woolf
czasem jestem panem
sprzątającym po psie
a czasem tym psem
obsikującym cudze marzenia
nazywam się codzienność
nikt nie pamięta mojego imienia
bo nie brzmi jak zwycięzca
mam łóżko
w którym śpię z wątpliwościami
one wiercą się bardziej niż ja
nie znoszę dotyku
chyba że akurat potrzebuję
być trzymany mocno
aż coś we mnie pęknie
i wyleci powietrze
znam się na samotności
i mam jej pełne kieszenie
jak drobnych monet
których nikt nie chce przyjąć
mówią
weź się w garść
ale ja już dawno jestem garścią
wysypanego przypadku na chodnik
czasem piszę
by nie zauważyć że już nie krzyczę
a czasem milczę
bo każda litera we mnie zaschła
w misce wody
nie widzę siebie
tylko skórę
przyrośniętą do cudzego spojrzenia