śniło mi się
że byłem kimś innym
ale w tych samych kapciach
że mówiłem językiem
którego nigdy się nie uczyłem
ale wszystko rozumiałem
nawet ciszę
widziałem ludzi
którzy mnie znali
choć nie umiałem ich nazwać
po przebudzeniu
nie było tam śmierci
ani zegarków
ani dzwonków do drzwi
obudziłem się na czas
znowu wtorek
albo już środa —
nieistotne
sen nie zostawił morału
ale od tamtej nocy
nie jestem taki pewny
czy to właśnie tu
jest na jawie