ktoś musiał wylać kawę
na świeżo podpisany traktat
ktoś zapomniał okularów
więc nie przeczytał klauzuli o końcu świata
ktoś inny przytrzymał drzwi
choć się spieszył do rozwodu
na skrzyżowaniu zbiegło się
trzy razy może — raz na zawsze
samochód nie ruszył bo akumulator
wiedział lepiej
na cmentarzu kot wygrzewał się
na tabliczce „wieczny odpoczynek”
miauczał jakby go to wszystko
nie dotyczyło
miłość zdarzyła się tamtym dwóm
z powodu deszczu i jednej parasolki
a ja się urodziłam bo zegarek ojca
zgubił dwie minuty
a matka się zawahała
ktoś powie zbieg okoliczności
ktoś inny palec losu
ja mówię głos rozsądku
który się schrypiał od tłumaczeń
i teraz mówi szeptem