niektóre chwile przechodzą obok
jak sąsiad którego znam z widzenia
uśmiecha się uprzejmie
a ja nie pamiętam jego imienia
inne zostają dłużej
udając że są ważne
dopóki nie przykryje ich kurz
albo świeże zakupy na stole
czasem myślę
że pamięć jest nieuczciwa
zatrzymuje błahostki
a wyrzuca to
co mogłoby naprawdę się przydać
na przykład zapach deszczu
który mógłby udawać rozmowę
albo dotyk dłoni
który mógłby udawać dowód
ale nie ma dowodów
zostają tylko niewspomnienia
krążące jak ptaki
nad miejscem gdzie nic się nie stało
i człowiek stoi w tym pustym polu
patrzy w niebo
aż nagle pojawia się myśl
że niewspomnienia są wierniejsze
niż wszystko co się wydarzyło