nie wiem skąd bierze się gest
który w połowie drogi
staje się obcy
człowiek nie planuje upadku
potyka się o własne nogi
i spada głębiej niż myślał
tam gdzie milczenie
głośniejsze jest od krzyku
a spojrzenie trafia w pustkę
na dnie nie ma kamieni
ani kości po przodkach
jestem sam
tam leżą rzeczy nieodwołalne
słowa i uśmiechy
których nie cofnę
a pękły już dawniej
nikt ich nie policzy
nikt nie zapisze w kronice
bo nie ma świadków
jestem tylko ja
i to co wypuściłem z rąk
za wcześnie
granica nie oddziela mnie od świata
pokazuje że cały świat
mieści się we mnie