podejrzana to zgodność
pióro kłania się termometrowi
czytamy wiersze posłuszne
zimą o śniegu co skrzypi
latem o słońcu co parzy
a kiedy sierpień tylko ziewnie
poeci już wietrzą jesień
w każdym liściu
który wcale nie myśli o spadaniu
to kapitulacja ducha przed pogodą
natchnienie podglądające prognozę
jakby było jedyną wyrocznią
fantazja miała nosić kalesony w styczniu
w lipcu wachlować się metaforą
a przecież można inaczej
bezczelnie
nie w porę
powiedzieć upał
gdy szyby trzeszczą od mrozu
albo zamieć kosi żniwa
świat nie przewróci się od tego
ziemia i tak obraca się dalej
obojętna na nasze widzi