idę przez biały dzień
bez kreski na niebie
sama cisza
przesuwa się pod stopami
dotykam światła
jakby miało pęknąć
w dłoniach tyle razy pustych
w trawie drży pojedynczy dźwięk
nie wiem
czy to pamięć
czy tylko moja wyobraźnia
oddycha we mnie głębiej
staję
i pozwalam sobie
na chwilę zniknąć
jak ziarno w polu
by powoli wzrastać