pomyśl
o tych wszystkich cudach
którym nikt nie wycelował obiektywu w twarz
o słońcu
które zaszło bez świadków
niezmuszone do pozowania
na krawędzi szklanki
jakaż to ulga dla krajobrazu
nie musieć mieścić się w prostokącie
nie być uwięzionym w pikselach
jak mucha w cyfrowym bursztynie
chmura
nieoceniona w komentarzach
płynie dalej
lżejsza o nasze zachwyty
drzewo
nieoznaczone
ma swoje słoje tylko dla siebie
bez obowiązku bycia tłem
dla czyjegoś uśmiechu
istnieje całe
nieobjęte archiwum chwil
poza pamięcią ram
wydarzeń tak dyskretnych
że aż wielkich
rozmów niedokończonych
bo ważniejszych od zapisu
świat
nieuwięziony w chmurze danych
oddycha głębiej
pod nieobecność migawki
i tylko my
z pustymi rękami
czujemy się czasem podejrzanie wolni
stojąc przed czymś
co nie jest do wzięcia
tylko do przeżycia