Kategorie
Post

nocna gramatyka

sen nie zaczyna się od zamknięcia oczu
raczej od utraty składni

rzeczy łączą się
nie pytając o zgodę
czasownik nagle pasuje
do wszystkiego

idę przez zdanie
bez orzeczenia
sens wyprzedza przypadki
i gubi kierunek

twarz kogoś
kogo nie znam
jest mi bliższa
niż to
jak się nazywam

język próbuje nadążyć
ale ślizga się
po znaczeniach
jak na mokrych schodach

słowo „teraz”
trwa zbyt długo
a „wcześniej”
wraca bez zapowiedzi

budzę się kilka razy
w tym samym śnie
za każdym razem
z innym wyjaśnieniem

pamięć nie zapisuje
tylko miesza
jakby sprawdzała
czy jeszcze wierzę

rano zostaje
uczucie
poza składnią
i zdanie
którego nie umiem powtórzyć

wiem tylko
że było dokładne
jak coś
czego nie da się użyć
na jawie