nie mam już ochoty
niczego ratować
to nie bunt
to zmęczenie
w końcu wie
kiedy wstać
na stole leży piasek
wysypany z butów
jak wszystkie wersje
które miały mnie ocalić
nie szukam sensu
sens nie goni
zmęczonych
ja wolę prawdę
krótką
i bez świadków
nie zamykam drzwi z hukiem
bo nie ma po co
hałas jest dla tych
którzy chcą wracać
świat zostaje taki sam
ja przestaję
moja droga nie jest lepsza
jest moja
bez znaków zakazu
idę
z podniesioną głową
bo tylko tak
nie widać twarzy