Kategorie
Post

Za jedno słowo

Odkąd nas rozdzielono, stoję bez obrony,
po kątach chodzi za mną to wasze wołanie.
Czy choćby obraz we śnie miłości zostanie?
Czy nad ranem otulę uśmiech utracony?

Po nocach liczę kroki, więc jestem szalony,
a każdy świt przynosi to samo pytanie.
Rozpacz po waszej stracie nigdy nie ustanie,
gdy pusty dom ożywia zaspane demony.

Za jedno słowo „tato” dziś oddałbym wszystko
i pobiegł ciemną ścieżką w otwarte ramiona;
wierzę, że jeszcze kiedyś staniemy tak blisko.

Gdy przyjdzie spłacić winy, strach mnie nie pokona.
Pod żebrem nadal niosę to żywe ognisko,
i wrócę do tych oczu — dusza ocalona.