nie pytaj od razu
ile zła uniósł człowiek
spójrz
jak podnosi z chodnika
mokrego wróbla
jak odsuwa ślimaka
z drogi dla rowerów
jak mówi dzień dobry
do kogoś
kto już nie czekał
na żadne słowo
czasem wystarczy ręka
bez kamienia
głos
bez przewagi
krok
zatrzymany w porę
wtedy człowiek
znowu brzmi prosto
nie jak wyrok
nie jak rana
tylko jak ktoś
kto umie stanąć obok
i nie zabrać miejsca
kto widzi drzewo
zanim pomyśli o cieniu
psa
zanim pomyśli o smyczy
drugiego człowieka
zanim nazwie go obcym
wierzę w takie słowo
człowiek
jeszcze ciepłe
od dłoni
jeszcze możliwe
do wypowiedzenia
bez wstydu