pod stopą
pękła czarna oliwka
ogród poruszył się
jak zwierzę
wyrwane ze snu
uczniowie leżeli
z twarzami do jutra
on klęczał tak nisko
że trawa pod kolanami
wróciła do prochu
z ust wysunęło się
bądź wola twoja
jako w niebie
a ziemia
udawała już ziemię
anioł stał bokiem
z miską po świetle
nie było jeszcze gwoździ
widziałem jak ciało
szuka kształtu
żeby nie stać krzyżem