człowiek budzi się w telefonie
ciało dochodzi później
palec ściąga niebo
do ekranu
bóg milczy
w kieszeni na wibracjach
niżej
skóra uczy się świata
bez czułości
każdy poprawia kadr
żeby nie było widać twarzy
pierwszy przy stole
mówi algorytm
na cudzym gardle
stoi wiara
niech bóg nie wraca
w kazaniu
niech wróci
w miejsce po człowieku
ten wiek
nie umarł od grzechu
przycisnął krucyfiks
między uda
i pyta
czy boli
po bożemu