Kategorie
Post

architektura pustki

podnieś ją pod światło
pusta filiżanka jeszcze oddaje zapach
na dnie cienki osad
jak mapa obcego miasta oglądana o poranku
w którym wszystko było możliwe

została kawa wypita na schodach
przy campo de’ fiori
i pytanie zadane przez obcego
którego twarzy już nie pamiętasz
a sens wciąż wraca

został dworzec
bilet zagięty w kieszeni cięższy niż decyzja
i stolik przy rue mouffetard
gdzie milczenie pierwszy raz nie upokarzało

ta pustka przechowuje chwile
po których świat
nie składa się z powrotem
w dawny porządek

obok stoi kubek
gruby i nieforemny
zaprojektowany na brak uwagi
pije się z niego w pośpiechu
bez zapachu bez pamięci

odkładany byle gdzie
zbiera osad tych dni
po których nic nie zostaje

Kategorie
Post

idź do innego

na ulicy wojska polskiego
głowa to towar deficytowy

ledwo ktoś skręci w bramę
nieśmiały
zarośnięty

już czuje na karku
cztery pary nożyczek
szczękających w powietrzu
jak głodne bociany

z lewej
biały salon
pachnący spirytusem i ciszą

z prawej
tapety ciężkie od złota
i lustra
które powiększają twarz

kawałek dalej
barbershop
gdzie broda ma status projektu

mężczyzna siedzi w fotelu
jak w konsultacji z własnym zarostem

ja krążę
po jednej i po drugiej stronie ściany
cieńszej od włosa

każdy ma swój ręcznik
swój lakier
swój sposób prowadzenia nożyczek

tuż nad chodnikiem wisi
jedno pytanie

czy ten pan
który właśnie idzie
skręci

czy zatrzyma go szyld
czy przypadek

na jednym dębie
cztery dzięcioły

każdy pewny
że kornik
do niego

przyznam
idź do innego

Kategorie
Post

wyjście

nie mam już ochoty
niczego ratować

to nie bunt
to zmęczenie
w końcu wie
kiedy wstać

na stole leży piasek
wysypany z butów
jak wszystkie wersje
które miały mnie ocalić

nie szukam sensu
sens nie goni
zmęczonych

ja wolę prawdę
krótką
i bez świadków

nie zamykam drzwi z hukiem
bo nie ma po co
hałas jest dla tych
którzy chcą wracać

świat zostaje taki sam
ja przestaję

moja droga nie jest lepsza
jest moja
bez znaków zakazu

idę
z podniesioną głową
bo tylko tak
nie widać twarzy

Kategorie
Post

nocna gramatyka

sen nie zaczyna się od zamknięcia oczu
raczej od utraty składni

rzeczy łączą się
nie pytając o zgodę
czasownik nagle pasuje
do wszystkiego

idę przez zdanie
bez orzeczenia
sens wyprzedza przypadki
i gubi kierunek

twarz kogoś
kogo nie znam
jest mi bliższa
niż to
jak się nazywam

język próbuje nadążyć
ale ślizga się
po znaczeniach
jak na mokrych schodach

słowo „teraz”
trwa zbyt długo
a „wcześniej”
wraca bez zapowiedzi

budzę się kilka razy
w tym samym śnie
za każdym razem
z innym wyjaśnieniem

pamięć nie zapisuje
tylko miesza
jakby sprawdzała
czy jeszcze wierzę

rano zostaje
uczucie
poza składnią
i zdanie
którego nie umiem powtórzyć

wiem tylko
że było dokładne
jak coś
czego nie da się użyć
na jawie

Kategorie
Post

zmęczenie materiału

nie ma smutku
są mikropęknięcia
w strukturze
nieprzystosowanej
do tylu prób

ciało
stop metali
bez zaufania
do własnej wytrzymałości

miłość nie znikła
zmieniła stan
z lotnej
w ciężką
osiadającą

teraz każde „dzień dobry”
ma masę
ciągnącą w dół

nie patrz w oczy
tam nie ma metafor
jest tarcie
powierzchni
nie do pogodzenia

czuję ucisk
pod lewą łopatką
to nie serce
punkt
gdzie materiał
w końcu się rwie

w środku
nie ma kształtu
jest miejsce
sklejone na ślinę

Kategorie
Post

ruch w nieznane

Inspiracja cytatem:
„Nie bój się porażki. Nie bój się nawet wielokrotnie ponieść porażki. Bój się tylko jednego – obawiać się tak bardzo porażki, że przestajesz próbować”.
-JK Rowling

stoisz na krawędzi własnego cienia
liczysz napięcie w ciele
niezdolne znaleźć dno

widzisz cudze upadki
rozsypane przed tobą
tych znaków nikt już nie podnosi

ale to nie ziemia jest zagrożeniem

prawdziwa przepaść
otwiera się w chwili cofnięcia
gdy stopa wraca
a ciało zostaje po bezpiecznej stronie

porażka ma ciężar
oddech
ślad do obejścia albo dźwignięcia

groźniejsze jest miejsce
nigdy niezaistniałe
puste
po ruchu którego zabrakło

bo wystarczył jeden krok

nie bój się upadku
ani tego że się powtórzy

lękaj się dnia
kiedy przestaniesz sprawdzać
czy wciąż jest przed tobą
jakakolwiek krawędź

Kategorie
Post

rozmowa z deszczem

pukasz w szkło
ciekłym alfabetem
obcym dla światła

na szybie zostają
srebrne blizny
po drodze z góry

nie prosisz o wstęp
wystarcza
niebo zbyt ciasne dla chmur

gdzie byłeś
szepczę
gdy kropla się łamie

odpowiadasz
mokrym żaglem
rozpiętym nad miastem
tuż przed ciszą

zanim w rynnach
wymienisz milczenie
na drobne

mówisz o suchości
ugrzęzłej w gardle
o liściach
wdeptanych w glebę

zwracasz się do gliny
pijesz jej cierpliwość
bez wyznania

ona po tobie
nie musi się tłumaczyć

kiedy milkniesz
zostaje zapach
nagiego chłodu

rozmowa się kończy
odchodzisz na palcach

zostawiając mokry świat
na moich dłoniach

Kategorie
Post

miska do chrztu

poeci mówią
że jesteśmy rodziną
ale to taka
która liczy sztućce
po obiedzie

jeden krztusi się zdaniem
drugi już sprawdza
czy da się z tego zrobić cytat

nie podajemy ręki
bo mogłaby się pobrudzić
od cudzego tonu
od czyjejś porażki
która źle wygląda w bio

nie potrzeba głębi
wystarczy miska
biała
czysta
bez śladów

każdy nachyla się ostrożnie
żeby nie zamoczyć mankietów
i pilnuje
by czyjaś głowa
zanurzyła się wcześniej

mówimy wspólnota
jak mówi się hasło
do drzwi
których i tak nie otwieramy

a kiedy woda się uspokaja
zostaje ktoś
kto powie
że to było konieczne
że sztuka wymaga ofiar

reszta
milczy
bo oddycha
zablokowanym powietrzem

Kategorie
Post

okoliczności niedoskonałe

„Nie czekaj. Nigdy nie będzie idealnego momentu”. – Napoleon Hill

godzina nie była
dostatecznie okrągła
a niebo miało odcień
źle dobranej farby
zanim nadeszła pora

stałem w przedpokoju
z dłonią zawieszoną nad klamką
czekając aż świat
przestanie się mylić

oko wymagało szczeliny
by dojrzeć tę chwilę
wolną od ryzyka
ale czas nie jest krawcem
nie szyje chwil na miarę
naszej wygody lub lęku

świadkiem był tylko kurz
osiadający na butach
nie było trąb anielskich
ani przecięcia wstęgi

po prostu wyszedłem
w przypadkowy czwartek
deszcz
i wiatr chłoszczący twarz

to był ostatni obraz
który zdołałem unieść
zanim mieszkanie
odmówiło mi istnienia
i skreśliło
bez poprawki

Kategorie
Post

zatory z liter

język staje w poprzek
nie puszcza

słowa nie łapią napięcia
wypadają

rzeczy domknięte
szczelne
bez dostępu

mam je pod ręką
ściana
szkło
światło
nic więcej

mózg nadaje jednostajny szum
pusta taśma
kręci się w miejscu
jak zatory z małych liter

myśl kończy się w nadgarstku
dalej tylko ciężar
nie wersy

materia stawia opór
nie do skruszenia

i nagle wiem
że to kłamstwo

nie ma czego
odtworzyć

tu
t