kiedyś chyba byłem mały
i radosny, choć zuchwały
czas radości nagle minął
teraz liczę babki z piasku
a łopatki zagubione
I wiaderka porzucone
mówią teraz, chodź tu do mnie
świat postarzał się okropnie
kiedyś chyba byłem mały
i radosny, choć zuchwały
czas radości nagle minął
teraz liczę babki z piasku
a łopatki zagubione
I wiaderka porzucone
mówią teraz, chodź tu do mnie
świat postarzał się okropnie
zostałem sam
z marzeniami
może lepiej
choć tak boli
między nami
co to było
obietnica
sen za łzami
nierealnie
smute plany
nie dociera
wszystko skryte
delikatność
mnie zabija
tak pomału
nie potrafię
się odnaleźć
gubię błądząc
sen człowieka
moja głowa
wrogim cieniem
idealizm
mnie zabija
to nie miłość
romantyka
zwykłe kłody
lunatyka
i podąża
tak bez celu
życie mija
płacz zabija
nie dam rady
na tym świecie
nie rozumiem
podstaw świata
jestem głupi
taka prawda
gdzie zostały te kwieciste marzenia
co niosły sny
małego chłopca
co tuli misia
odeszły
chłopiec pozostał
brązowe oczy
tak wielkie
osnute iskierką pragnienia
czułości pełne doskonałej
krzyczą
wśród wojny odgłosu
tańczy
ktoś dookoła
tak śmiesznie
tylko krwiste niebo
przenikliwie płacze
szepcząc
oni tam leżą
we śnie
mamo
dlaczego milczysz?
po angielsku nawet
jedno zdanie
jakie zacne, amen
przyjaciel mu bliski
na członku
czy to zaszłości początku
może
on mówić nie umie
i kaja się pięknym rozumem
biją oklaski na wschodzie
on
jeszcze może
wyjrzał misio z gawry
chcąc zapragnąć prawdy
trochę zimno patrzy
poszedł spać jak każdy
A gdy się obudził
i soczewki włożył
dostrzegł jesień znowu
choć nie wierzy skrycie
zapasy zrobione
grzęzną w krwistej glebie
miało być po wszystkim
wszystko jest przed niczym
przyszłość głową kręci
z pytaniem zostaje
rozliczony będzie
ten
co ból zadaje
patataj, patataj
jedzie
koń przez kraj
świat rozpusty i pragnienia
gdzie jedynie szczęścia trzeba
I przystanął gdzieś na łące
aż dwie drogi widzi
pierwszy raz
to wybór ciężki
ten ostatni
jest prawdziwy
Miłości się nie szuka
gwałtownie na nas spada
przygniatając cały świat
świat złączony pragnieniem
o jednym tylko marzy
śnie o pokoju
pokoju o jasnych kolorach
spokoju już na zawsze
nie tak szybko
pokój staje się coraz mniejszy
ściany zaciskają pętle
duszę się
spokój jest za darmo
tylko białe śmiejące ściany
przeraźliwie milczą
wszystko działa tak samo
każdy to widzi w milczeniu
człowieka co prawdę przekazał
zapętlenie po staremu
spróbuj wybuchnąć głośniej
mogiła zostanie przykryta
reaktor nie działa
promieniuje falą Gamma
jeden człowiek zapobiec może
głupocie
zielony sztandar płonie
beton zastygł
strach
przed ruszeniem relikwii
ona goreje
nienaruszona błędem głowy
idealnie wymierzona
zdzieraj sukę po kawałku
tylko płacze
patrząc na pozdrowienia
głupoty i…
jest w NATO
immunitet swoisty przyznany
może…nie
król już umarł
car nie żyje
Wszyscy klaszczą
ona tańczy
podszyta pewnością
ukłońmy się
starej czerwonej damie
w kolorze deep blue
zamaskowanej
tylko cieniem
Kto wiec rządzi?
deep blue
światło
pełne złości