Kategorie
Post

termin przydatności

spójrzmy prawdzie w oczy
ten piksel na ekranie
nie ma żadnych pretensji do wieczności

pojawia się tylko po to
by za mgnienie oka zgasnąć
ustępując miejsca innemu
identycznemu

to jest sztafeta
w której nikt nie wygrywa
bo meta odsuwana jest bez końca

ułożeni w równe rzędy
zero-jedynkowi
są tylko ruchem
taśmą

po której przesuwają się
nasze wojny
nasze wielkie miłości
przepisy na ciasto

i koty
udające że rozumieją grawitację

a my stoimy
przed tym płynnym obrazem
próbując nadać sens temu
co znika
zanim zdążymy mrugnąć

Kategorie
Post

próba kontaktu

jesteśmy zrobieni
z niedopowiedzeń
i z pary
na szybie tramwaju

między rachunkiem
a odkładanym jutrem
hodujemy sens

najczęściej wyrasta z tego
zmarszczka
albo zdanie
którego nikt nie wypowiedział

ciało mamy
jak mieszkanie
wynajęte na chwilę

krew krąży
z przyzwyczajenia
a serce
kruchy mechanizm
stuka od środka
jakby sprawdzało
czy jeszcze tu mieszkamy

ludzie

ten gatunek
potrafi przeżyć wszystko
oprócz ciszy
we własnym pokoju
o trzeciej nad ranem

Kategorie
Post

spojrzenie

chcę cię opisać
więc zacznę od rzeczy pewnych

masz sposób patrzenia
który nie należy do oczu

a głos
nie kończy się na słowach

reszta sprawia kłopot

bo kiedy jesteś obok
nie dzieje się nic szczególnego

jednak

cisza zaczyna coś znaczyć
czas przestaje się spieszyć

i ja
nie muszę już być
wszędzie naraz

to jeszcze nie dowód

raczej drobna nieścisłość
w porządku świata

zapiszę to na przyszłość

gdyby ktoś zapytał
kim jestem

odpowiem

że od twojego spojrzenia
nie muszę już

nikogo udawać

Kategorie
Post

znaki rzeźne

wybiła północ
a pod murem
w cieniu zduszonym sadzą
stoją postacie w ciężkich kapturach

nie mają oblicza
tylko czarne otwory
z których sączy się szept
gęsty
lepki

obstawili świat
szpalerem z noży
liczą oddechy

noc wisi na hakach
jak schaby w chłodni
z nieba kapie
zjełczały tłuszcz

ktoś kościstym palcem
rysuje kredą na asfalcie
zwierzęta

baran
rak
skorpion

wskazuje na ciebie

i charczy

twoja kolej

stoisz pod światłem
które ścieka z góry
zimne
blade

gazeta przykleja się do twarzy
litery są ciężkie
tłuste

czytasz wyrok

nad głową
martwe słońca
kręcą się powoli

naznaczony
oddał życie
znakom na niebie

rozpinam skórę
i przegryzam pępowinę
ciemności

Kategorie
Post

o pewnej właściwości skóry

nie jest to ból zęba
ani nagłe kłucie w boku
które uśmierzy tabletka
lub wizyta u chirurga

wstyd przychodzi bez zaproszenia
zwykle wieczorem
kiedy kładziesz głowę na poduszce
i nagle wraca
ta jedna chwila
kiedy nie podałeś ręki
albo milczałeś
choć słowa były jedynym ratunkiem

wtedy skóra staje się za ciasna
pieczenie na policzkach
to nie sprawa dermatologii
dusza próbuje się wydostać
przez pory

ludzie bez wstydu są gładcy
mają twarze jak marmurowe blaty
po których wszystko spływa
bez śladu i bez rany

nienaganni
użyteczni
aż przerażający

pielęgnuję swój wstyd
jak rzadką roślinę

jedyny znak
że pod warstwą ubrań i uprzejmości
wciąż żyję

Kategorie
Post

liturgia zwrotna

niedzielne przedpołudnie
pod ścianą marketu
procesja

niesiemy przezroczyste truchła
relikwie trzeciego stopnia
wprost w stalowe ucho igielne

butelka —
modlitwa niedokończona

maszyna
bezwzględna jak wyrok
przyjmie do sprawiedliwych
albo wypluje z powrotem
między potępionych

wewnątrz zgrzyt
zgniatanych butelek
pięćdziesiąt groszy
za odpuszczenie winy

świat odkupiony
paragonem z automatu

sumienie czyste
podłoga lepka

Kategorie
Post

instancja wrzątku i ciszy

no i stoi
taki szafiasty
wypukły w stronę przechodniów
z okiem martwym
nie świeci zapłać

mówię do niego
panie automacie co pan taki nieczynny
czy panu dusza zaśniedziała w rurkach
czy ten plastikowy kubek
ten biały embrion
nie chce się już wykluć
pod brązowym sypnięciem

milczy
tylko w środku coś rzęzi
jakby mruczał pod nosem
modlitwę o odkamieniacz

on ma w sobie całą geometrię poranka
walec kubek
sześcian cukier
i czarną nieskończoność
parzoną
w blaszanych ciemnościach

naciskam espresso – nic
naciskam czekoladę – głucho
on nie jest do picia
on jest do patrzenia
jak nic nie wychodzi

stoi taki
zakurzony
z napisem brak monety

ja też nie mam

stoimy tak sobie obaj –
ja nieużyty
i on nieużytek

kap
kap
kap

jednak zapłakał
jedną kroplą
letnią

Kategorie
Post

wypowiedzenie posłuszeństwa

to nie są moje nogi
to obce kłody
rzucone w poprzek pokoju

to nie jest moja krew
to zimna woda
płynąca pod skórą

nie ma we mnie zgody na tę ciszę
gdy język kołowacieje
i brakuje słowa
choć jeszcze przed chwilą
było ostre

z ust wychodzi tylko bełkot
człowieka
który zapomniał
jak krzyczeć

moje ciało wystawiło rachunek
i gasi światło w kolejnych pokojach
najpierw zgasły schody
potem okna
teraz gaśnie wzrok

jestem zamknięty
we własnym kręgosłupie
chciałbym biec
jednak muszę liczyć oddechy

to wojna we mnie
którą przegrywam każdego ranka
kiedy słońce uderza w powieki
a ja nie mam siły podnieść ręki

tej ręki
kiedyś pewnej
dziś niezdolnej
utrzymać szklanki

Kategorie
Post

kobieta

kiedy rodzi się dziewczynka
chcą ją natychmiast nazwać

delikatna
ładna
grzeczna

jakby człowiek
był formularzem
z rubrykami do wypełnienia

ona tymczasem

nosi torbę z zakupami
i pół dnia milczenia

odchodzi
z miejsca
które nazywano szczęściem

śmieje się tak
że całe powietrze
zmienia zdanie

nie mieści się
w żadnej rubryce

świat
zostawia
puste miejsce

na imię

Kategorie
Post

Rachunek za żebro

Mówicie:
Kobiecość bez etykiet.
Słucham.

Lecz od początku świata
ta jedna
wrasta nam pod skórę.

Ewa.

To był przecież drobiazg.
Owoc mieszczący się w dłoni
i głód, by wiedzieć.

Wystarczyło.
Oś Ziemi drgnęła.

Stoję z boku
jako sprzymierzeniec
lecz pamiętam uśmiech
z tamtego ranka.

Niewinny z wyglądu.
Jak szept:
spróbujesz?

Mówicie:
kobiety są silne.
Wierzę.

Mało kto potrafi
z cudzej kości
ulepić historię świata.

A potem patrzeć
bez mrugnięcia

jak on stawia pierwszy krok
nad przepaścią.

I jeszcze szepcze:
dziękuję.