Kategorie
Post

świt na placu

jeszcze noc się nie zwinęła
z chodników
a już gołębie
odprawiają swoje litanie

w witrynach sklepów
drgają figury świętych
z plastiku
i kilka manekinów
które straciły głowy

świt
wnosi w kieszeni modlitwę
za śpiących zbyt długo
żeby przeżyć dzień

na środku placu
ktoś zostawił wiadro
pełne światła
i nie wrócił

Kategorie
Post

ceremonia poranna

po przebudzeniu
ciało składa się z okruchów
i jednej modlitwy
o to
żeby się nie rozsypać

okno cicho oddycha
nie zadaje pytań
przykłada szron do twarzy
i znika

mycie zębów
jest rytuałem
oczyszczenia słów
niewypowiedzianych

potem chleb
krojenie czasu
i masło
które nie zawsze chce się poddać

wreszcie buty
jak dwie trumny
na których stoję
żeby żyć

Kategorie
Post

dziewczyna z działu owadów

miała teczki
z ludzi

faceci a–d
faceci e–ł
faceci m jak miękki

włożyła mnie między magazyniera
a eksperta od wegańskich kabanosów
powiedziała: jesteś taki
tymczasowy
ale z wdziękiem

napisała notkę
na mojej metce:
dobry do słuchania
mało groźny
nie szczypie

potem przyszedł ktoś
z tatuażem czachy na gardle
i zrobił hałas

więc mnie odkurzyła
zwinęła
i zaniosła do piwnicy

tam gdzie trzymała
ekspozycje wycofane

Kategorie
Post

na czczo

dzisiaj
mam tyle samo lat co ojciec
kiedy mówił że już za późno

w kieszeni bilon
z trzech nieudanych planów
i jedną pestkę po śnie

nie wierzę w przypadek
ale nie mam siły
bronić sensu

nauczyłem się
znosić głód
i pogodę bez narzekania

kobiety uczyły mnie
że czułość to nie prezent
tylko opłata wstępna

Bóg?
zbyt długo milczy
żebym jeszcze słuchał

a jednak rano
kładę dłoń na szyi
żeby sprawdzić
czy wciąż żyję

Kategorie
Post

mignęliśmy

przez chwilę
nasze spojrzenia się otarły

ty szłaś z wiatrem
ja – z powodu

nie wiem
czy to było
spotkanie
czy tylko
zbieg liter

twoje oczy
miały kolor
niezapamiętania

a jednak
coś od tamtej pory
nie styka

linia życia
poszła dalej
na ukos
z przerwami

Kategorie
Post

rękopis znaleziony w szatni

niektóre wiersze nie zdejmują płaszcza
bo wiedzą że nikt nie odda numerka

na sali błyszczą obrazki
jak sztuczne odznaki
wzorowego ucznia
za dobre sprawowanie
i brak pogłębienia

czytają z uwagą jak topielcy
walczący z głębią
bo przecież zabawa trwa
a do dna już niedaleko

wręczają nagrody
tym z wywieszonym językiem
za poprawne użycie słowa serce
i róże
które nie kłują – tylko pachną

a potem przybywa Temida
z uśmiechem klauna
obsikując twarze znajome
bo tyle zostało
z tej całej poezji

spokojnie stoję w kącie
z pustą miną
i spojrzeniem
zamazanym korektorem

Kategorie
Post

zmemlany

coś we mnie memle i trzaska
by nawrócić w połowie
czuję się jak żuk w kowadle
choć w pierwszej osobie

Kategorie
Post

życiorys roboczy

jestem tym niekrzyczącym
choć parzyło w język
wstawałem gdy miałem leżeć
i leżałem kiedy trzeba było iść

mam w palcach odciski cudzych win
i w płucach kurz z mieszkań na wynajem
znam daty śmierci wszystkich znajomych
choć jeszcze żyją

nie zostałem poetą
bo trzeba było płacić rachunki
nie zostałem ojcem
bo bałem się że spojrzy jak ja

raz pocałowałem łokieć dziewczyny
by nie obudzić jej strachu
raz uciekłem przed psem
który miał tylko jedno ucho

czy dobrze wybrałem?
zależy komu to opowiadam
sobie nic nie mówię
żeby nie robić nadziei

mam czyste ręce
ale tylko dlatego
że często padał deszcz

Kategorie
Post

życie, posiedź sobie

życie, nie wstawaj jeszcze
nie trzeba mi przemów z patosem
ani fanfar z ukrycia
wystarczy że oddychasz głośno

wczoraj zgubiłem się
w instrukcji obsługi własnej ręki
a ty pytasz co zrobię
z resztą istnienia

mieszasz mi herbatę
przesalając wspomnieniem
ciągniesz za rękaw
jak dziecko które chce być poważne

wiem, wiem
masz wielkie plany
dla mojego kręgosłupa moralnego
i chcesz żebym nosił je
jak nowe futro latem

ale ja mam dziś
tylko jedno pytanie:
czy naprawdę trzeba
nazywać wszystko po imieniu?

nie jestem poetą z zawodu
raczej użytkownikiem słów
czasem coś mi się uda —
zamiast puenty
zapada cisza

a kiedy śmierć przyjdzie
niech się nie spieszy z prezentacją
wystarczy że podniesie brwi
i zajmie miejsce obok

bez oklasków
bez czerni
może być nawet
w swetrze

Kategorie
Post

grzęznę ci w gardle

ale nie używam tych słów –
zzieleniała jaskrawieją

rosną mi jak pokrzywa
coś się we mnie zieleni
ale bez przesadzania

światło zmienia barwę
lecz nie jaskrawieję
po prostu jestem sobą
choć czasem inaczej

dzisiaj milczę
jakby ktoś mi zabrał głoski

zostawił tylko te
które nie udają więcej
niż udręczone myśli