Kategorie
Post

co cztery lata

przynoszą mi urnę
mówią: trzymaj- to twoje

patrzę — nie wiem
czy prochy
czy głosy

dom stoi jak stał
ale ściany mają nowe nazwiska
a portrety odwracają wzrok

tu się nie mówi
tu się przestawia słowa
z półki na półkę
jakby to coś zmieniało

czasem wychodzę na klatkę
i oddycham betonem
jak ostatnia prawda

sąsiad zmienił firanki
i mówi że teraz jest lepiej

ale cień na schodach
zawsze spada
w tym samym kierunku

Kategorie
Post

moja wina

umyłem ręce
jakbym mógł z nich zetrzeć
wszystko

pod paznokciem —
resztka dnia
człowiek z tramwaju
stara kobieta z krostą na brodzie
i moje nie
wypowiedziane zbyt miękko

twarz zdrapałem dokładnie
ale nadal patrzy
jakbym był winny
sobie

woda leciała długo
jak spowiedź
której nikt nie słucha
a potem zakręciłem kran
bo z krzyża też trzeba zejść
choćby po cichu

ręcznik wisiał obok
prawie jak ciało
przybite do ściany

Kategorie
Post

Zamówienie na niemożliwe

byłoby
gdyby nie było inaczej
a że jest inaczej –
jest tak jak jest

gdyby niebo było różowe
a trawa szara
może więcej byśmy spali

gdyby czas płynął wstecz
bylibyśmy mądrzejsi
ale nudni jak niedzielne gazety

tymczasem –
stoimy w kolejce po bilety
do kina które już spłonęło
z uśmiechem
przecież
ktoś musiał zająć miejsce
po naszej prawej stronie

Kategorie
Post

Mundus Poeroticus

nie mogła skończyć pisać
jakby noc była targiem próżności
a ja ostatnim klientem przed zamknięciem

„jestem bardzo przyjazną duszą” — mruczała
– przecież czułem tylko senność
i niepokój z miękkim ogonem

więc zablokowałem
cicho
bez dramatu

rano regulamin miał nowy wers
z twardym podkreśleniem:
„nie wolno blokować administratorek”

usunęła mnie bez grzechu
dla przykładu
dla poezji
dla siebie

jakby Szymborska miała PMS
a Wojaczek pistolet przy skroni

podobno tworzy przestrzeń wolną
od przemocy
od chaosu
ode mnie
(z dopiskiem potencjalnie niebezpieczny)

wystarczy kupić wibrator
– ja tylko chciałem
spać

Kategorie
Post

Przechowalnia wspomnień

Wszystkie nasze „kiedyś”
leżą w ponumerowanych szufladach
na wypadek gdyby jutro
nie poznało nas po twarzy.

Każde „pamiętasz?”
zapakowane jest osobno –
niektóre w folię bąbelkową
inne w szeleszczący niepokój.

Proszę nie dotykać eksponatów
oznaczonych „najszczęśliwsze”:
mają tendencję do rozsypywania się
w pył przy pierwszym kontakcie.

A te w zakurzonym kącie
to nasze „oby zapomnieć”.
Wciąż próbują uciec
ale zapominamy dać im nóg.

Kategorie
Post

wiek dorastania

najpierw rosną buty
potem stopy
aż w końcu
nikt już nie pyta czy się boję

matka przestaje sprawdzać
czy śpię —
bo przecież nie śpię
tylko potwory mają inne imiona

w szkole wszystko ma margines
którego nie wolno przekraczać
w domu uczę się
że najwięcej dzieje się na krawędziach

dorastam
nie wiadomo kiedy —
przy herbacie
przy wyrzucaniu zabawek
przy pierwszym „nic się nie stało”
które znaczy: wszystko

a potem ktoś mówi:
już jesteś dorosły
tylko nie wiem

czy to nagroda
czy wyrok

Kategorie
Post

w sprawie duszy

czy mam duszę —
zadaję to pytanie
nie codziennie
ale też nie nigdy

lekarz nie wspomina
psycholog odsyła
mechanik samochodowy
rozkłada ręce

czasem o niej słyszę
w reklamie świeczek zapachowych
albo gdy ktoś umarł
i „poszedł tam gdzie lepiej”

jeśli ją mam
nie zgubiła się jeszcze całkiem
wraca nocami
z walizką cudzych głosów

Kategorie
Post

Planety wewnętrzne (czyli o tym, co nosimy pod czaszką)

Merkury – ta kulka gorąca
tocząca się po podłodze ze snu.
Wenus – lustro, w którym przegląda się
matka, zanim powiedziała „kocham”.

Ziemia – oczywiście – ta z pęknięciem
przez które wyciekają nazwy rzeczy:
„dom”, „rzeka”, „ptak” –
a potem długo szukasz ich w ciemności.

Mars – czerwona lampka nad łóżkiem
gdy budzisz się z okrzykiem.
(To nie alarm, tylko wspomnienie
krzesła przewróconego w pośpiechu).

A Jowisz? Saturn? Nie, te są za ciężkie –
nosimy tylko wewnętrzne układy słoneczne
mieszczące się w dłoniach
złożonych jak do modlitwy
której nikt nie nauczył nas
od początku.

Kategorie
Post

jeszcze zjem ten świat

brudnymi rękami po łokcie
wykradam ciasto prosto z blachy
niech cieknie mi po brodzie
ten wasz lukier ten smar

wyśmieję się – gardłem zdartym o bruk
językiem który milczenie
przegryzł na pół

żyły jak druty
nie do heroiny
lecz napięte z bólu
słów codziennie
drapiących oczy z waty

kto powiedział że cierpienie
musi być piękne?
paznokcie połamane
ale wczepiam się
w brzeg waszego stołu
i jem

wszyscy modlą się
do nadziei w sukience
a moja nadzieja
to suka
która gryzie rękę
ale nie ucieka
bo zna smak głodu

jeszcze stoję mocno w przełyku
jeszcze nie jestem pomyłką
choć wszyscy święci szarpią
na zielono na czerwono
i zmuszają mnie
do żerowania na odpadach
tych spod powieki
ssania brudu między palcami

żyję
i nie przeproszę
za mój oddech
za to że jest
zbyt głośny
zbyt ostry
zbyt

jeszcze zjem ten świat
nawet z puszki
na klatce schodowej
a resztki
wypluję wam
prosto w oczy

Kategorie
Post

domniemanie czułości

nie pytała czy wrócę
postawiła dwa talerze

mleko rozlało się tylko trochę
na obrus
jakby też czekało

sól wciąż była w tej samej solniczce
z plastiku
z oderwaną głową zająca

nikt nie mówił
że to miłość

ale światło zatrzymało się na chwilę
na pustym krześle