Kategorie
Post

urzędowe potwierdzenie istnienia

przyszedł list urzędowy
z pieczątką tak poważną
aż usiadłem przy stole
niczym do spowiedzi

w środku słowa jak kamienie
należy konieczne wzywamy
i numer sprawy dłuższy
niż życzenia od ciotki na święta

pani w okienku twierdzi
że wystarczy jedno zaświadczenie
a potem jeszcze jedno
i podpis w trzech miejscach
bo system nie uznaje człowieka
aż do udowodnienia

po godzinie wychodzę zwycięsko
z pieczątką ważącą więcej
niż całe moje nazwisko

urzędnik kiwa głową
jakby właśnie uznał
moje istnienie

Kategorie
Post

ogłoszenie

oddam za pół ceny
kilka wspomnień w dobrym stanie
miłość prawie nienoszoną

obietnice jeszcze z metką

zwrotów-
jednak nie uznaję

Kategorie
Post

ptak na obrzeżach świata

przysiadł na słupie granicznym
bez mapy bez kompasu
niósł w dziobie śpiew
nie znając ojczyzny

wiatr przeglądał pióra
jakby szukał w nich słów
nieużywanych przez ludzi

za plecami miał rzekę
przed sobą pustkę
a smukły cień
ciągnął się jak pytanie

jeśli polecę dalej
czy
świat zapomni o mnie

Kategorie
Post

w poszukiwaniu adresata

być może wszechświat pisze wiersze
ale tu dziecko na palcach
rysuje dom ze szklanych snów
droga mleczna – przewrócona solniczka
kometa – zagubiona metafora między wersami

kto odczyta pomarszczone serwetki
albo rytm deszczu stukający w parapet
nawet gwiazdy migocą jak niedopałki
w nieoświetlonej anielskiej kieszeni

czas składa się jak pusta koperta
zaadresowana do nikogo
my piszemy na marginesach
ołówkiem
prowizorycznie

może to tylko planetarny szkicownik
gdzie ziemia jest rysunkiem wyciętym nożyczkami
a my – dopiski w nawiasie
nachalnie próbują
wyjaśnić sens

i tak trwamy –
jak wahająca się kropka po zdaniu
czy spaść w otchłań
czy zawisnąć nad światem

(w końcu czym jest wieczność
jeśli nie grą w chowanego
w której nigdy do końca nie przegrywamy)

Kategorie
Post

lekcja anatomii

to jest ręka –
nauczyła się witać
ale i odpychać

to jest oko –
widziało więcej niż chciało
mruga gdy nie zna odpowiedzi

to jest serce –
bije z przyzwyczajenia
czasem nie w swoim rytmie

to jest pamięć –
chowa wszystko
i rozdaje na oślep

Kategorie
Post

Mądrości wujka Staszka

wujek Staszek mawiał
na kaca najlepszy rosół
albo druga flaszka –
ciśnienie ważne z rana

twierdził też
że kobiety są jak pogoda
nie przewidzisz zawczasu
czy po burzy wzejdzie tęcza

przekonywał mnie uparcie
że na wsi czas płynie wolniej
gdyż wskazówki
muszą omijać kałuże

gdy raz zapytałem
czy warto się żenić
odparł –
jak ci smutno samemu
to kup psa
mniej gada a kocha bardziej

Kategorie
Post

obraz z pamięci

nigdy nie widziałem twarzy
jednak wiem że miała oczy
zawsze lekko zaskoczone

mówiła niewiele
więc przypisuję jej słowa
których nigdy nie wypowiedziała

dłonie pewnie dotykały
rzeczy zwyczajnych
klamek książek
chłodnych szyb w pociągu

czy myślała o mnie
nie wiem
ale jeśli tak
to tylko przez chwilę

tyle wystarczy
aby zapamiętać kogoś
na całe życie

Kategorie
Post

puste słowa

nie pytaj czy lubię deszcz
bo i tak złapie mnie bez parasola
nie pytaj czy mam plany
bo częściej niż ja zmieniają adres

nie pytaj co u mnie
bo skłamię że wszystko jak zwykle
nie pytaj czy tęsknię
bo nie wiem czy jeszcze chcę

usiedliśmy naprzeciw siebie
kawiarnia pachniała cynamonem
a rozmowa – niczym
jakbyśmy już wszystko powiedzieli
choć nigdy siebie nie słuchali

Kategorie
Post

Na kreskę

Zmęczony Władek kiwał głową nad kuflem.
Mówił że miał dwadzieścia lat
dziewczynę pachnącą bzem w maju-
dzisiaj sześćdziesiątkę i piwo na kreskę.

Za oknem deszcz układał pacierze.
Na rynku staruszki sprzedawały czereśnie
każda z pestek pamiętała inne lato.
Gołębie wyjadały resztki dnia
jakby był okruchem chleba.

Powiem ci coś – szepnął –
Człowiek całe życie uczy się chodzić
a na końcu i tak wraca na kolanach.

Pociągnął ostatni łyk
a cisza wyrównała rachunek.

Kategorie
Post

Pod wiejską chmurą

Stary Franciszek siedzi na progu stodoły
pali tanie papierosy i liczy chmury
każda ma inny kształt
ale żadna nie przypomina młodości.

Kiedyś krowy wracały same
a człowiek nie musiał tyle myśleć
o podatkach lekarzach –
nogi już nie niosą jak dawniej.

Sąsiad zza płotu znowu krzyczy
ale wiatr gubi słowa między jabłoniami.
Machnął tylko ręką z rezygnacją
czasem lepiej nie słyszeć za dużo.

W końcu wstaje strzepuje popiół
patrzy jak bocian klapie skrzydłami
i mruczy do siebie:
Może jeszcze wróci…