Zacznijmy nową grę w miłość,
kolejnym zmysłów pragnieniem,
wszystkie czarne chwile znikną,
przecież wciąż szukamy siebie.
Czuję olbrzymi dziki strach,
skroplony wczorajszą rosą,
kiedy znowu spadła gwiazda,
zza zamglonej szyby prosto.
Samotny w mrocznym pokoju,
uśmiechem zagarniam ciszę,
smutne kłębowisko zmysłów,
przyjmuje słodką morfinę.
Widziałem cię wczoraj w oknie,
gdzieś pomiędzy snem a jawą,
przypięty pasami złudzeń,
w dłoniach- z moją fotografią.