na początku był chaos
ale nie taki malowniczy
bardziej — stos papierów bez podpisu
ciemność nie wiedziała
czy jest nocą
czy po prostu brakiem decyzji
światło przyszło przypadkiem
może ktoś zapalił
może tylko zaiskrzyło
między dwoma nieporozumieniami
ziemia była kleksem
na niebiańskim brudnopisie
a życie — literówką
której nikt nie poprawił
człowiek wszedł bez pytania
jakby już tu mieszkał
rozejrzał się i nazwał wszystko
– uznał że to z miłości
po czym zapytał
czy jest tu gdzieś instrukcja
albo przynajmniej
ktoś wie co dalej
odpowiedziała mu tylko
ryba
która właśnie ewoluowała
w coś bardziej rozczarowanego