nie wiem czy mnie znacie
trawa pod balkonem
wciąż się na mnie gapi
choć to ja podlewam
choć to ja łamię łodygi
przypadkiem
czyli ludzką ręką
liście topoli szeleszczą
coś między sobą
chyba nie o mnie
chyba w ogóle nie o ludziach
macie w sobie tyle porządku
rośniecie jakby ktoś wam mówił
co robić z istnieniem
a ja pytam codziennie
czy nie za bardzo się staram
czy nie za długo patrzę w ziemię
czy nie za mało we mnie cienia
macie swoje kolory
zielony
bardziej zielony
zielony z wiatrem
ja też mam kolory
w policzkach po wczoraj
w głosie jakby ciszej
w miejscu gdzie kiedyś byłem pewny
wszystko to was nie obchodzi
ale i tak przychodzę
nie po słowa
tylko by być obok
i chociaż nie umiem się ukorzenić
to czasem udaję
że rozumiem ciszę
a wy
bez zgody
bez uprzedzenia
rozkwitacie mi w twarz