nie planowałem tragedii
szedłem po prostu
przez trawnik
na skróty
a on — motyl
albo istota mu podobna
złożył się nie z mojej winy
jak przeczytana
kartka
nie krzyczał
nie zostawił aktu oskarżenia
tylko odpadł
od życia
delikatnie
mogłem przejść bokiem
ale wtedy nie zdążyłbym
na autobus
na spotkanie
na coś
choć i tak już minęło
akceptują przypadek
ja mówię- odpowiedzialność
bez świadków
nikt nie widział
ja pamiętam
małe skrzydła na cholewce
i od tego czasu
chodzę wolniej
nie ze strachu o kary
ale że znowu coś drobnego
nie przeżyje mojej obecności