Kategorie
Post

disco- agonia

à propos sylwestra

wiecznie uciekasz jakby spłoszona
tylko na randkę zaprosić chciałem
dzisiaj wieczorem disco- agonia
impreza zacna- miejsce nieznane

chwila przy barze- jestem gotowy
ruchy tygrysa w tańcu szarpanym
piruet w lewo z nutką przemocy
okrzyk radości- pewnie z ekstazy

finał z tragedią nieco związany
stopy zdeptane ręka zwichnięta
– pragnę przeprosić moje ofiary
jeśli przeżyły — muzyczny nietakt

Kategorie
Post

niepewny

jak wyrazić siebie bez przekąsu
klęczącego na mokrej posadzce?

odklepałem wszystkie maryśki-
zadane i te ułaskawiające bogów
w ukrzyżowanych konfesjonałach

czarne gawrony krążą nade mną
kra, kra nie możesz nie chciałeś
zmyć grzechu pierworodnego
i słyszę wyłącznie amen, amen

zostałem posłusznie zepchnięty
na kolana jedynej słusznej sprawy
kra, kra nie grzeszysz w zabawie
dotknij i poliż Chrystusa opłatek

powstaję z pokaleczonych kolan
dzień za dniem teraz i w godzinę
wylanych łez między niewiastami
jak owoc pogardliwej łaski zawsze

Kategorie
Post

Bezbronny wśród zachodu słońca

Spętany samotnością podążam przez życie
usiłując odnaleźć receptę na radość.
Gorące serce krzyczy, w pamięci zostaną
porywy namiętności w alkowie srebrzystej.

Zjawiskowe obrazy, w ogrodzie świetliste
pelargonie i chabry związane fantazją
co natura stworzyła paletą malarską
i usta nasze słodkie złączone niewinnie.

Usiądę na kamieniu, by spojrzeć na piękno
zachodzącego słońca i zapłakać w ciszy
jak bezbronny skazaniec na mękę najcięższą.

Morze ciebie zabrało i posępnie milczy.
Obserwuję ze smutkiem panoramę tęskniąc
za każdym pocałunkiem jak z bajki magicznym.

Kategorie
Post

spacer po nienormalności

im więcej czytam wierszy
tym bardziej ich nie rozumiem
szczególnie tych nowoczesnych
gdzie różnica między poezją a prozą
staje się prawie niezauważalna

wydajesz się olbrzymie zaciekawiony
wyraźnie słuchasz
i rozumiesz- bo nie przerywasz
tylko przestępujesz z łapy na łapę
jakby domagając się- czytaj więcej

patrzysz na mnie tymi brązowymi ślepiami
są prawie jak ludzkie tylko bardziej szczere

prawdopodobnie zwariowałem
tak
chociaż to chyba nic strasznego
w końcu na próżno szukać dziś normalności
w świecie brutalnie połamanych zasad

chodź- pójdziemy na spacer
później znowu ci poczytam

Kategorie
Post

Świąteczne mi się

Gwar rozbawionych dzieci przynosi poranek,
pod choinką prezenty błyszczą tajemnicą.
W kuchni wyraźny zapach zaczyna rozkwitać,
podzielmy się opłatkiem z miłości rozdartej.

Zaśpiewajmy kolędę nim gwiazda bezkarnie
rozświetli ciemne niebo urodą magiczną
i wszystkie nasze troski pozjada zwodniczo
w milczącej bezduszności wykrojony zamęt.

Wszelakie metafory w kontekście udręki,
umierają na deszczu roztopione w pysze,
kiedy próżno myślałem, jaki będę piękny,

a stoję niczym bałwan za oknem… gdybyście.
Wymarzona rodzina w podnieceniu zbędnym,
lepiej zostać sierotą niż świątecznym misiem.

Kategorie
Post

w świecie tworzenia

wielkie miasto brudne zaułki gdzie
życie toczy się w morderczym tempie
chodzę po ulicach przetrawiając w ciszy
smak alkoholu w ustach i samotności na języku

kwintesencja codziennych tragedii
wyblakłe ulotki oszpecone reklamy
tancerki na rurach i zapach taniego seksu
wszystko jest moim codziennym obrazem

w ciasnych barach napełniam kielichy
tanie wino płynie w moje żyły
obce twarze i obojętne spojrzenia
to miasto wszystkich bezlitości chłonie

jest piękno w tym brudnym chaosie
szaleńcza ekstaza i piszczące dziwki
wciąż płonę jak papierosowa iskra
ciągle żyję choć siniaki na duszy noszę

to jest mój świat ulubione miejsce
gdzie pijani poeci obok mnie siedzą
przygarniam nędzę i cierpienie
widzę jak tworzą prawdziwe dzieła

więźniom nie przestaje bić serce
nic nie szkodzi noc jeszcze długa
przez życie płynę łyk za łykiem
na marginesie wolny do końca

Kategorie
Post

miejsce w pamięci

kręcę się jak urżnięty akrobata
po cienkiej linie jak papier
na nim wszystkie minuty godziny
i lata zostały ostatecznie spisane

życie i śmierć wokół mnie tańczą
gustują w moich myślach i ciele
wędruję w ciemnościach z nadzieją
by jeden dzień bez bólu przeżyć

słowa skrywają puste przestrzenie
zgaszone światła jak moje myśli
wczoraj minąłem kostuchę o włos
coraz wyraźniej już kosa błyszczy

runąłem w mroczną przepaść
gdzie ślepy klaun karty rozdaje
dzisiaj wygrałem działa maszyna
jutro odłączą odejdę na zawsze

nie płaczcie za mną dzieci
nie płaczcie to sieje zamęt
z miłości jesteście zrodzeni
w pamięci miejsce zostawcie

Kategorie
Post

Przygrobna rodzina wszystkich świętych

Czas zadumy już się zbliża,
więc miliony świec zapłoną,
znowu znajdzie się rodzina,
wujek Jurek z ciocią Zosią.

Raz do roku to spotkanie,
co tam słychać? Jakoś leci.
Kto się pyta? Czy to ważne,
szwagier siostry, babci Peli.

Ciocia Zosia jakby zbladła?
Nie, to wujek zgolił wąsa,
jakoś dziwnie się zatacza,
chory goleń zaczął pląsać.

Pomnik błyszczy jak psu jaja,
wszyscy myją raz do roku-
co za hucpa- proszę pana.
Kichnął sąsiad obok z grobu.

Kategorie
Post

tajemnicze muzy

kiedy wena w inną stronę
szybkim krokiem nagle zmierza
przyznam nigdy jej nie gonię
może taka w niej potrzeba

chce odpocząć przy strumyku
polne kwiaty zbiera gniewna
czasem trudno jest mi wyczuć
co dziś muzie w sercu śpiewa

może złego coś zrobiłem
albo zrobić zapomniałem
próżny raczej mój wysiłek
by zrozumieć cały zamęt

my nieszczęśni słudzy losu
gdzie tu winy naszej nie ma
że zrozumieć jest nie sposób
co też w myślach ma kobieta

tyle różnic można znaleźć
jakiś magnes wszak istnieje
mały koszyk wielu pragnień
łączy ludzi w jedno tchnienie

Kategorie
Post

własne ja

szum ulicy wkręca się w moje nerwy
chłodny wiatr przepływa przez ciało
w zapomnianym zaułku tkwię
jak kawałek rozbitego szkła

potencjalnie niebezpieczny

wypowiedziałem już wszystkie słowa
znikają chwiejnym krokiem
w gąszczu wygłodniałych zdań
w ustach marionetek
siejących jedyną słuszną prawdę

wciąż stoję na peronie złudzeń
i obserwuję pędzący pociąg
pełen uśmiechniętych klaunów

wbiłem się komuś w stopę
wymachuje z lustra w moją stronę
krzyczy odnajdę się

uciekam
całe życie potykam się o własne myśli
i gubię w trzeciej osobie liczby mnogiej