Chciało mi się pić. Obok sklepu kolejka.
Z ręki do ręki pół litra i kreska. Na butelce
znacznik krytyczny, twoje- moje.
Okropny hałas z.t pod linią się znalazł.
Do mordobicia doszło o jakieś dwa ml
– tak na oko.
Sąsiedzi się bawią jak zawsze. Jutro
zapomną o sprawie, znów ktoś kogoś
przepije, i tak dzień za dniem płynie.
Chciało mi się pić. Dzień dobry i wchodzę,
prosto w kolejkę znajomą. Nie próbowałem
omijać, znam zasady, nie przejdę dalej
bez opłaty. Oczy zamglone grzecznie proszą
o dwa złote, ale pięć też z okrzykiem radości
biorą. Jestem w sklepie i grzecznie proszę
o setkę żołądkowej. Nie ma, jest tylko żubr.
Pomyślałem co za różnica, a jest zasadnicza.
Niesie to w promilach konsekwencje.
2,5 promila mniej. I zrozumiałem czemu z.t
dostał pod oko. Wypił więcej świadomie.
Sprzedawca świadomy w milczeniu. Chciałem
wrócić do sklepu, tylko ta kolejka.
Chciało mi się pić.